fudżi

Autor: Kacper Adamus, Gatunek: Poezja, Dodano: 24 sierpnia 2013, 11:23:59

zawsze chciałem mówić takie rzeczy w obcym języku weż go

i rób tak żeby było dobrze. teraz chowam te słowa do słoika.

jest tam już kilka adresów gazetek kryminałów szklana kulka a nawet

pęknięty kręgosłup stworzonka które nierozważnie zasnęło w złym miejscu.

zakopuję w ziemi (ziemia jest głęboka jak portfele chłopców

i gardła tych dziewczyn. trwa to trochę długo). zmieniam garderobę.

 

wiesz czasami chce się zmiąć i wyrzucić jak starą gazetę

z nadzieją że w jutrzejszym wydaniu będę lepszy. albo znaleźć drogę

do góry która przypomina czubek nosa człowieka bóstwa lub przedmiotu

zdolnego zasiać się we mnie.

 

czy pestka jest wiśnią?

Komentarze (8)

  • Ten brak przecinków jak z Bonowicza, nawet ładnie to wpływa na rytmikę czytania. Ciekawy, mało pretensjonalny tekst. Choć ostatnie pytanie zbyt bezpośrednie - ileż to razy je zadawano :)

  • Często, owszem. W sumie zabawa polega na tym, że ono nie wymaga odpowiedzi, bo samo w sobie ją zawiera. nie ma budzić wątpliwości, tylko domknąć w dość oczywisty sposób całość. A pytjnik dlatego, ze do tej oczywsitości każdy sobie może powolutku dojść, niech się bawi.

    Ale dzieki.

  • Zamieszczam dwie alternatywne wersje „Fudżi” wobec pierwowzoru
    Kacpra Adamusa. Wiersz zwrócił uwagę i dał powód do niniejszej propozycji:

    Odmiana – 1

    fudżi

    zawsze chciałem mówić takie rzeczy w obcym języku weź go
    i rób tak żeby było dobrze teraz chowam te słowa do słoika
    jest tam już kilka adresów gazetek kryminałów szklana kulka a nawet
    pęknięty kręgosłup stworzonka które nierozważnie zasnęło w złym miejscu
    zakopuję w ziemi (ziemia jest głęboka jak portfele chłopców
    i gardła tych dziewczyn) trwa to trochę długo zmieniam garderobę

    czasami chce się zmiąć i wyrzucić jak starą gazetę z nadzieją
    że w jutrzejszym wydaniu będę lepszy albo znaleźć drogę
    do góry która przypomina czubek nosa człowieka bóstwa lub przedmiotu
    zdolnego zasiać się we mnie

    Odmiana – 2

    Fudżi

    Zawsze chciałem mówić takie rzeczy w obcym języku: weź go
    i rób tak żeby było dobrze. Teraz chowam te słowa do słoika,
    jest tam już kilka adresów, gazetek, kryminałów, szklana kulka a nawet
    pęknięty kręgosłup stworzonka, które nierozważnie zasnęło w złym miejscu.
    Zakopuję w ziemi (ziemia jest głęboka jak portfele chłopców
    i gardła tych dziewczyn). Trwa to trochę długo, zmieniam garderobę.

    Czasami chce się zmiąć i wyrzucić jak starą gazetę z nadzieją
    że w jutrzejszym wydaniu będę lepszy. Albo znaleźć drogę
    do góry, która przypomina czubek nosa człowieka, bóstwa lub przedmiotu
    zdolnego zasiać się we mnie.


  • Dzieki. Pobawie się, choć z ostatniego wersu raczej nie bede rezygnował. Druga odmiana wybitnie nie moja, pierwsza prędzej, chociaż te randomowo rozstawione kropki dzielą mi zawsze fajnie każdy tekst na mniejsze całostki myślowe.

    Ale rozumiem, że nie każdemu taka wybiórcza interpunkcja odpowiada.

  • Nie chodzi o wybiórczość, ale o konsekwencję.

  • Wbrew pozorom w tym szaleństwie jest logika :)

  • czy tam metoda (sick)

    • G. W.
    • 25 sierpnia 2013, 16:59:59

    nterpunkcja zawodzi.

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się